Sen o Warszawie

Miałem sen. O tym że pobiegnę w warszawskim kwietniowym maratonie. I o tym że złamię swoją życiówkę i jeszcze przy okazji nakopię koledze do wiadomo czego. Niestety, sen prysł jak bańka mydlana. No, może trochę przesadziłem z tym śnieniem. Śni mi się Tokio i NY. Ale w Warszawie chciałem pobiec. Dziś już wiem że nie pobiegnę w tym roku w stolicy. Przegrałem z shin splint lewej goleni. Po czterech tygodniach całkowitej przerwy od biegania, wciąż czuję jak tli się lekki ból w nodze. Do OWM pozostało raptem sześć tygodni. Nie widzę już żadnych szans na przygotowanie się do biegu, zwłaszcza z niezaleczoną nogą. Pozostaje mi wyleczyć do końca kontuzję i przygotować się na berlińskie zawody. I wyciągnąć wnioski. Fakty są takie że przeciążyłem nogi na własne życzenie. Po pierwsze, wracając po dłuższej przerwie od biegania zbyt szybko wszedłem na wysokie obroty (ok., umówmy się że moje bieganie to jest bardzo niski poziom wtajemniczenia, ale wysokie jak na moje możliwości). Powinienem był wydłu...